Rozdział 128
Punkt widzenia Sophii
„O cholera!” Freya łapie oddech, a ja odwracam się w stronę domu, żeby zobaczyć, co zrobiła, pewnie potknęła się o dywan albo coś, ale to, co widzę, sprawia, że moje serce prawie staje.
„Liam” – jęczę, gdy moje oczy lądują na jego leżącym na podłodze w salonie ciele. Jęczy i chwyta się za brzuch, przewracając się na bok. Moje nogi nagle przypominają sobie, jak się poruszać, więc wbiegam, padając na kolana obok niego. Chwytam go za nadgarstek i naciskam na punkt nacisku. Mijają sekundy, a potem otwiera oczy, wydając się nieco oszołomiony, gdy podnosi się do pozycji siedzącej. Oszałamiający błękit jego oczu błyska, gdy spotykają się z moimi, a ja nie mogę powstrzymać swoich emocji ani chwili dłużej. Rzucam się na niego.